14.04.2012
ZWIĄZEK IDEALNY – URABIANIE KOBIETY – ROZPIESZCZANIE
Żeby sobie zapewnić stałość kobiety to nie trzeba kontrolować, urządzać scen. Wystarczy ją rozpieścić w takim stopniu, żeby żaden inny facet nie był w stanie wypełnić tych standardów.
Kobieta związku potrzebuje do tego, aby czuć się kobietą.
Chociaż jest wiele kobiet, które nie zechcą się do tego przyznać – to stan bycia piękną i słabą jest na tyle błogi, że będą chciały tego doświadczać.
Tzw. silne kobiety będą się zdecydowanie bardziej opierały układowi „słaba kobieta – silny mężczyzna”, ale nie oprą się do końca. To jest kwestia zaufania – do faceta i do samej siebie.
Nawet zatwardziałe feministki da się całkowicie rozmiękczyć – chociaż to już wyższa szkoła rozpieszczania.
Kobieta jest stworzona do adoracji, zainteresowania, spełniania zachcianek – w taki sposób, żeby mogła czuć się piękna i słaba.
Kobieta poczuje się słaba dopiero wtedy, kiedy będzie mieć pewność, że może sobie na tą słabość pozwolić, że facet jest tego godny aby można było być przy nim słabą.
A nie pozwoli sobie na słabość przy słabym facecie. Ale też nie przy zbyt silnym i pewnym siebie.
Więc to rozpieszczanie musi też świadczyć o słabości faceta na punkcie kobiety – tak aby równowaga była zachowana. Po prostu kobieta musi czuć, że jest w centrum uwagi i tyle.
Rozpieszczanie nie może mieć wymiaru zbyt praktycznego.
Praktyczne przedsięwzięcia nie budzą kobiety w kobiecie, a wręcz prowokują do zachowań racjonalnych. Nie da się rozpieścić kobiety pastując podłogi w całym mieszkaniu – raczej przypomni to o tym, że trzeba jeszcze powycierać kurze. Dupa blada. Zamiast kobiety budzi się gospodyni.
Nie da się rozpieścić kobiety przynosząc do domu pokaźne zakupy. Ale jeśli się przyniesie tylko jej ulubiony drobiazg… to już zaczyna być warte zauważenia.
Rozpieszczanie to drobiazgi. Niespodziewane spełnienie zachcianki, niespodziewane drobne prezenty, niewielkie gesty.
Czasem jednak – w zależności od kobiety – wielkie porywy. Wielkie – ale nie teatralne!
Facet rozpieszczając kobietę nie może wykonywać jej życzeń czy poleceń – to jest frajerstwo i utrata szacunku kobiety.
Facet nie może dać kobiecie pewności, którą z jej zachcianek spełni. Ona powinna wiedzieć, że on zrobi dla niej wiele rzeczy małych i wielkich – ale nie ma prawa odgadnąć kiedy które.
Tu jest ważny dobry wywiad. To trzeba umieć z niedopowiedzeń i spomiędzy wierszy wyczytać te najciekawsze pragnienia kobiety.
Te wyrażone wprost też bywają warte spełnienia – ale w mało spodziewanym momencie.
Rozpieszczanie nie może być pod dyktando kobiety. Kobiety potrafią mieć swoje wymagania – ale wypełnianie wymagań nie może być uznane za rozpieszczanie. Co więcej, to świadczy o słabości faceta.
Facet nie może zważać na to czego ona wymaga!
Natomiast musi wiedzieć czego kobieta nie chce!
To trzeba dobrze zrozumieć – bo jeśli ona nie chce bałaganu w domu – to nie ma prawa być bałaganu. Ale jeśli ona chce, żeby sprzątać regularnie – to nie!
To trzeba tak kombinować, żeby ona go nie widziała przy sprzątaniu – ale żeby porządek był.
To niby niuanse – ale właśnie one stanowią o skuteczności rozpieszczania.
Przeciwstawiając się wymaganiom kobiety nie wolno zapomnieć o elementarnej odpowiedzialności. W tym względzie najlepiej po prostu wyprzedzić wszystkie ewentualne wymagania.
A w przypadku zaniedbania odpowiedzialności skutkującej wymaganiami – trzeba szybko i bezszelestnie odrobić straty – bez fanfar i tryumfów – „o już naprawiłem tą cieknącą od miesięcy rurę!”. Bo to trochę żałosne.
Spełnianie wymagań – jak najciszej.
Najlepiej zgrywając twardziela – nie dopuścić do wyrażenia wymagań – uprzedzając wszystkie uzasadnione zawczasu. Wtedy kobieta może pozwolić sobie na całkowitą słabość w związku – a o to właśnie w tym chodzi.
Dlaczego uważam, że to skutecznie podniesie standardy wszystkim innym facetom na poziom, który będzie dla nich nieosiągalny?
Bo w stałym związku można tak skutecznie obezwładnić kobietę rozpieszczaniem, że w pełni się od tej słabości uzależni.
A obcy facet choćby nie wiem jak się starał i tak będzie podejrzany o gry miłosne (już pominę dużo niższy poziom wiedzy n.t. upodobań).
No chyba, że ktoś ma kobietę cholernie pewną siebie, albo silniej uzależnioną od adrenaliny niż można ją uzależnić od słabości.
i teraz się zastanawiam, czy chcę wyjść za Ciebie, czy się jednak boję ;D
kurcze, ależ to się okazuje skomplikowane, kiedy się to ubierze w słowa…
ja Wam panowie serdecznie nas współczuję 😉
Sikor, ale to jest strasznie niehumanitarne. Bo jak przywiążesz do siebie kobietę, uzależnisz ją i sprawisz, że będzie chciała tylko Ciebie, a potem ona Ci się znudzi i się jej pozbędziesz, to ona sobie już może nie poradzić i będziesz ją miał na sumieniu.
No jest niehumanitarne. No zgoda. (jeśli wchodzi ryzyko znudzenia się)
Zawsze po stronie kobiety jest możliwość uzależnienia faceta – i takie wzajemne uzależnienie nazywa się podobno miłością dozgonną.
Bo kto powiedział, że jeśli facet się stara to kobiecie wolno nic już nie robić?
No i jeszcze na usprawiedliwienie takiego sposobu postępowania bywa to, że lepsze to niż osaczanie siecią podejrzeń, oraz także, że to uzależnienie zwykle bywa niepełne – więc przy odstawieniu od czynnika uzależniającego słabnie z czasem.
no bo właśnie ja Ci to piszę ze swojej perspektywy, wiem, że się łatwo uzależniam od kogoś i potem mi się ciężko przestawić na samodzielność (emocjonalną). Więc gdyby nie ten jeden mankament, że co będzie, jak to się skończy, to bym cały sposób przyjęła od razu, bo mi odpowiada.
I lepszy niż sieć podejrzeń, fakt.
Panie Sikoru! Działa! Jezu jak fajnie działa!:> Idę na szachy.
To jest święta prawda, ciężko poczuć się pewnie przy facecie, dlatego jeszcze nie pozwalam sobie na słabości, czasem bym chciała, ale zbyt racjonalnie myślę!!
Bądź pierwszy, gdy otworzymy