01.01.2011
ZWIĄZEK IDEALNY – SPORY I GRANICE USTĘPSTW
Taki banał:
ONA – Weź posprzątaj.
ON – Nie teraz.
ONA – Rzygać się chce od tego syfu!
ON – Masz obsesję na punkcie porządku!
ONA – Jesteś obleśny!!!
ON – A ty pierdzielnięta!!!
A chodzi o drobną minutę na sprzątnięcie czegoś – co ani jednej ani drugiej osobie nie sprawiłoby problemu. Z tym, że jedna strona walczy o zakres wolności, a druga o zobowiązanie do wspólnej dbałości. I z powodu drobnego bałaganu robi się grubsza sprawa – a żadna ze stron nie przyznaje się do swoich prawdziwych intencji.
Rzecz wygląda tak, że w tym momencie żadna ze stron nie jest gotowa do rozmowy. Ewentualna kontynuacja skończy się konfrontacją – w której wygra strona bardziej bezwzględna. Czyli żadnej sprawiedliwości.
Chwilowe ustępstwo w takim momencie jest bezwzględnie potrzebne. Obojętnie z której strony. Im szybciej – tym mniejsze straty.
Ale trzeba uważać aby chwilowe ustępstwo nie zmieniło się w permanentny stan. Bo to faktycznie drobne ustępstwo, bo to się zapomni itp.
Nie!
Nie wolno zapominać o drobnych nawet ustępstwach.
Jeśli ustąpi nagabywany – to będzie przymuszany coraz częściej. Jeśli ustąpi nagabujący – to wkrótce nic nie będzie w stanie wyegzekwować.
Do tematu trzeba powrócić jak najwcześniej – ale w warunkach obopólnej chęci zrozumienia, a przynajmniej ustępstw. To jedyna możliwość dogadania się. (chociażby w sytuacji z namiętnością w tle, ale przecież nie tylko)
Jeśli partnerzy naprawdę się cenią to potrafią zrozumieć, że to, czego druga strona oczekuje, nie jest tylko kaprysem – ale też podstawą związku.
Omawianie wzajemnych oczekiwań zawsze musi się odbywać w atmosferze chęci zrozumienia i ustępstw.
Wtedy ustępstwa są efektem miłości, zrozumienia, empatii.
Artykułowanie oczekiwań w atmosferze konfrontacji i nieporozumień – mija się zupełnie z celem. Wszelkie możliwe ustępstwa są uzyskane pod presją siły (nerwów, płaczu, szantażu, lekceważenia, litości) – za co przyjdzie zapłacić cenę utraty kontaktu, czułości, empatii.
Lub też do żadnych ustępstw nie dojdzie i zakończy się otwartą lub utajoną urazą.
W partnerstwie to jest podstawowy problem – kiedy ustąpić?
Odpowiedź brzmi – zawsze, kiedy nie ma chęci zrozumienia.
Niezależnie od skali problemu, sporu – w stanie konfrontacji nie należy dochodzić swoich oczekiwań wobec partnera. Bo to zawsze straty. Nie te, to inne.
Właściwy test na dojrzałość związku odbywa się, kiedy oboje są zrelaksowani i gotowi wysłuchać swoich racji.
Jeśli się zdarzy, że nawet w takich warunkach partner nie chce zrozumieć oczekiwań drugiej strony i odmawia wszelkich ustępstw – wtedy zaczyna być problem i to pora na zastanowienie się nad sensownością związku.
Lub też nad rozwiązaniem siłowym – o ile taka możliwość istnieje.
Jednak, jeśli coś trzyma przy sobie ludzi w związku – to zawsze powinno zadziałać na rzecz ustępstw. Czy to namiętność, czy to poczucie bliskości, czy nawet wygoda – to jest argument, którym można skłonić do ustępstw.
Ale trzeba pamiętać, że ustępstwa powinny być obustronne.
Instrumentalne potraktowanie atrakcyjności związku (wymuszenie ustępstw) i tak doprowadzi do dewaluacji wzajemnych relacji.
P.S.
Nie o każde ustępstwo warto walczyć.
Trzeba pamiętać, że idealna symetria oczekiwań i zobowiązań w związku nie jest możliwa – ani nawet potrzebna!
Jeden lubi jabłka, drugi gruszki.
Jeśli ktoś ma dwie lewe ręce do sprzątania – ale jest doskonałym kochankiem – to na cholerę symetria w utrzymywaniu porządku? Niech zrzuca te ciuchy gdzie chce! Byle zrzucał!
Jeśli ktoś ma masę wdzięku i radość życia, a obrzydzenie do kuchni – to dlaczego miałby tknąć choćby palcem garnek i psuć sobie ten wdzięk?
O ile asymetria nie jest przeraźliwa – to lepiej się cieszyć sobą nawzajem – zamiast pilnować sprawiedliwych podziałów.
Bądź pierwszy, gdy otworzymy