01.01.2011
ZGODA BUDUJE
Spokojnie, tytuł jest ironiczny.
Bo mam zamiar pisać o piewcach zgody raczej krytycznie.
Od czasu do czasu napotykam na jakieś nawoływanie do zgody, żeby nie dać się zwariować i nie ulegać wybujałym emocjom ostatnich czasów.
I zauważam, że to nawoływanie do zgody jest raczej nawoływaniem do przyjęcia własnego punktu widzenia.
„MAMY SIĘ NIE KŁÓCIĆ – BO JA MAM RACJĘ”.
Dużo takich piewców zgody napotykam. Na początek jakieś umiarkowane deklaracje chęci zrozumienia wszystkich stron – a chwilę później przekonywanie, że tak nie można, że to głupie, że kim ty jesteś – aż do ostatecznego pojechania po bandzie, że nie będziemy rozmawiać z ultrasami (lub gorzej).
Faktycznie ta cała atmosfera egzaltacji jest pozbawiona sensu i mocno przesadzona. Wyzywanie się nawzajem w sprawach, które ani od kogoś z dyskutantów zależą, ani nie są warte takich emocji.
I najważniejsze – realna ocena ważności i konsekwencji sprawy najczęściej leży poza zasięgiem możliwości dyskutantów!
Obrońcy wolności, polskości i godności po obu stronach obrzucają się gównem – zamiast ogólnie cieszyć się życiem (pewnie się cieszą też, ale w międzyczasie psują sobie dzień bezsensowną przepychanką).
A gdyby faktycznie sobie dać na luz…?
Bo naprawdę nie ma powodów do większych emocji niż pokiwanie głową i sentencjonalne „no, no”. Gdzieś tam rozgrywa się histeryczna gra polityczna, medialne wzburzenie. Kogoś tam to dotyczy. Redaktorzy i politycy mają swoje 5 minut.
Ale dlaczego my w to wchodzimy?
Wszystko sztuczne, nadmuchane i mało ważne.
Tak. Mało ważne.
W stosunku do tego, co dzieje się w domu, wśród znajomych, w pracy – to dość mało ważne.
Demokracja, wolność, tolerancja, godność – to tylko hasła, które mają pobudzać emocje.
Godność, wolność, tolerancję itp. ma się w sobie. Tego się nie dostaje od rządu! Masz albo nie!
Jakkolwiek byś się opluł przed monitorem, czy na wiecu – wolności i godności ci od tego nie przybędzie ani nie ubędzie.
Przepraszam, godności czasem może ubyć.
Ja wcale nie namawiam do obojętności. A skąd!
Namawiam żeby tę wolność, tolerancję i godność szanować – ale najpierw w sobie. Zanim zwyzywasz kogoś w imię swojej racji – zastanów się jak twoja wolność, tolerancja i godność ma się do tego.
Bo może nijak… bo może to tylko histeryczna reakcja na to, że świat jest trochę inny niż sobie zakładałeś, że ma być. Że ktoś może nie podzielać wszystkich twoich wartości.
Bez obawy – większość wartości podziela – różnicie się ledwie w paru szczegółach, lub tylko w kolejności ważności.
Wracając na koniec do piewców zgody, którzy proponują zgodę na swoich warunkach.
To jest śmieszno-żałosne.
Zgodę można proponować tylko na cudzych warunkach.
Zgadzam się z tym, że szlag cię trafia.
Zgadzam się z tym, że chciałbyś komuś dokopać.
Zgadzam się z tym, że chciałbyś urządzić wszystko po swojemu.
No i pewnie nie wszystko się ułoży jakbyś chciał.
Więc znów zgadzam się, że szlag cię trafia.
Niestety, nie mogę nic dla ciebie zrobić w tej sprawie, ale współczuję.
To co, zgoda?
Bądź pierwszy, gdy otworzymy