01.01.2011
Wychowanie w odrazie do zła
Wychowanie w odrazie do zła wydaje się całkiem normalną drogą wychowania. Skoro zło jest niedobre – to przecież kochać tego nie należy. A najprościej po prostu mieć wstręt.
Jednak wychowanie w odrazie do zła jest naprawdę wychowaniem w nienawiści.
Co z tego, że cel szlachetny i uczy odrazy do ewidentnego zła – jeśli jest to bezmyślny odruch wstrętu wobec wszelkich potencjalnych przedstawicieli owego zła.
Odraza jest bezmyślna. Wystarczy jakiekolwiek skojarzenie i odraza ogarnia bez względu na niuanse. I ostatecznym obiektem odrazy nie staje się piętnowane zło, lecz ten, który je symbolizuje w jakikolwiek sposób.
Wystarczy cień podejrzenia.
Wychowanie w odrazie do przemocy, rasizmu, rozwiązłości, homoseksualizmu, seksizmu itd. jest powszechnie praktykowane przez najróżniejsze grupy.
Od Kościoła i związki wyznaniowe po środowiska liberalne i lewicowe.
Takie wychowanie w odrazie do zła prowadzi wprost do nienawiści. Wychowanie w odrazie do nienawiści również prowadzi do nienawiści.
Pewien lekkomyślny filozof powiedział: „Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił.”
No i teraz tabuny „dobrych” uzurpują sobie prawo do oceniania i ścigania zła w ramach moralnej odrazy. Odraza wyklucza myślenie, więc ich świat jest czarno-biały.
Walcząc ze złem zapełniają świat nienawiścią.
To jest dość żenujące widowisko. Ta odraza jest widoczna na każdym kroku. Nie ma w tym niuansów.
Nie ma refleksji.
Jest bombardowanie wstrętem.*
Bombardowani nie pozostają dłużni – bo oni też walczą ze złem (tylko w swoim rozumieniu) i mają podobną odrazę.
Bo ze złem walczą właściwie prawie wszyscy. (tylko na szczęście jeszcze nie wszyscy kierują się odrazą)
Wszelkie środowiska wychowujące w odrazie do zła mają swój udział we wszystkich rodzajach nienawiści.
Chociaż zawsze oskarżają tą drugą stronę o sianie nienawiści.
Gówno prawda.
Owszem, przeciwdziałać złu wypadałoby (nie wnikając już jak kto definiuje to zło). Ale nigdy nie na bazie odrazy. Bo to jest już silna emocja, która każe użyć całego dostępnego arsenału bez refleksji.
Odraza nie pozwala dostrzec po prostu człowieka, który jest inaczej wychowany. To już jest robak, pająk, szczur, gad… wszystko to co kojarzy się z podobną odrazą. I dobrze byłoby to rozdeptać.
Kiedy odraza nie zaćmiewa myślenia to można się przekonać, że ta druga strona jakieś racje ma – przeważnie nie do przyjęcia, ale jednak nie jest to zło i robactwo w czystej postaci, tylko zupełnie inny punt widzenia. Może zły, może błędny – ale jednak całkiem ludzki.
Wiadomo, że nikt nie lubi przegrywać. Więc zawsze bojownicy dobra spróbują włączyć odrazę do arsenału i zarazić nią jak najwięcej zwolenników. A później sami najgłośniej wrzeszczą o języku nienawiści.
Nie mam złudzeń. Wychowanie w odrazie do zła będzie nadal podstawową formą walki ideologicznej.
To jest problem wszystkich bojowników dobra.
By ich pies wydymał!
Bądź pierwszy, gdy otworzymy