01.01.2011
WOLNOŚĆ JEST PRZECENIONA
O cię nie mogie!
Natknąłem się na wypowiedź Zanussiego (http://kultura.gazeta.pl/kultura/12,114534,17159924,Zanussi__Wolnosc_jest_przeceniona__Ludzie_chca_byc.html) na temat wolności. Zapoznałem się i zerknąłem w komentarze.
Matko z córką!
Niech ktoś mnie przekona, że jeszcze są myślący ludzie! Bo w komentarzach tego nie zobaczyłem.
Zanussi stawia tezę, że wolność jest jednynie narzędziem – a nie celem. Że ludzie chcą być wolni – ale po co?
Bardzo dobrze postawione zagadnienie!
W komentarzach zobaczyłem tylko wypowiedzi oburzonych miłośników wolności i feministów – przeplatanych z prymitywnymi wywodami konserwatystów. Zero zrozumienia, o czym mówił Zanussi. (za Zanussim nie przepadam, ale temat bardzo dobrze postawiony)
Wolność faktycznie jest jedynie narzędziem, którego można użyć. Kiedy zaczyna się wolność traktować jako cel sam w sobie, to wszystko trochę zaczyna się pieprzyć.
Tzw. bycie wyzwolonym (ot, tak tylko) to wytwór kultury miłośników wolności, który raczej nie ma żadnej wartości sam w sobie.
Zanussi próbuje do tego przekonywać (podobno filmem – nie widziałem i raczej nie mam zamiaru oglądać) i ma w tym rację.
Wolność jest potrzebna człowiekowi, aby mógł żyć zgodnie z własnymi przekonaniami, dążyć do jakiś celów, które uważa za istotne.
Więc pytanie: wolność, ale po co? – jest jak najbardziej zasadne.
Na to pytanie warto sobie odpowiedzieć, zanim w imię zdobywania wolności zacznie się niszczyć to co jest.
Bycie wyzwolonym (od kanonów, od norm, od zasad) jest sensowne – o ile to nie jest jedynie przełamywanie wszelkich norm bez żadnego celu.
Takie bycie wyzwolonym na pokaz, dla samego wyzwolenia – tworzy cel zastępczy, który jest pusty. Stawanie w poprzek wszelkim zasadom po prostu przeszkadza tym, którzy w tych zasadach się odnajdują. A właściwie nie daje nic, prócz kolorytu i pustki.
Ktoś zechce bronić, że koloryt to bardzo ważna rzecz.
I ja się zgodzę – ale wystarczającą ilość kolorytu potrafią wygenerować ludzie, którym wyzwolenie spod norm, naprawdę jest do czegoś potrzebne. I oni robią to naprawdę po coś.
Bycie wyzwolonym na pokaz – zamiast wzbogacać koloryt – właściwie staje się schematem tak jak wszelkie inne uznane normy. Nie ma w tym indywidualnej osobowości – a jest schemat przeciwstawiania się normom.
Mam głęboką nadzieję, że naprawdę wyzwoleni ludzie z zasady nie pisują komentarzy pod artykułami w internecie – i tylko dlatego obraz, który się wyłania z komentarzy jest taki prymitywny i radykalnie dwubiegunowy.
Ci komentatorzy (zarówno miłośnicy wolności jak i konserwatyści) są niewolnikami stereotypowego sposobu myślenia – który kiedyś przyjęli jako swój. Jedni i drudzy niewarci by ich nazwać ludźmi wolnymi.
Bądź pierwszy, gdy otworzymy