26.03.2012

Władza sądownicza

WŁADZA SĄDOWNICZA

Na początku chcę zastrzec, że prawo jakkolwiek kulawe – jest lepsze od jego braku.

Ale system władzy sądowniczej jest dla mnie taki jak w skeczu:

WIDMO SPRAWIEDLIWOŚCI

BRAT – Dzień dobry wysokiemu sędzi. Wasza wysokość prowadzi rozprawę Stanisława Niebyło?

SĘDZIA – Tak – ja.

BRAT – Rozumiem – verstehen. Chcę być obrońcą Stanisława.

SĘDZIA – Pan jest adwokatem…?

BRAT – Trochę nie. Sprawa wygląda tak: Stanisław jest oskarżony o zabójstwo. To mój brat.

SĘDZIA – No i?

BRAT – No co? Dupa blada. Stanisław jest zbyt prosty żeby kłamać jak najęty.

SĘDZIA – No to wynajmie adwokata. Oni są najęci.

BRAT – Ale ja mogę kłamać za niego.

SĘDZIA – Niech mi pan wierzy, adwokaci znają się na swojej pracy.

BRAT – Oj, pan nie wie jak ja kłamię. Bez mrugnięcia.

SĘDZIA – Ale panu nie wolno kłamać w sądzie!

BRAT – To mnie pan zastrzelił!

SĘDZIA – Sąd to świątynia prawdy. Tu nie każdy może kłamać. Tylko my – Prawnicy!

BRAT – A bratu nie wolno?

SĘDZIA – Jako rodzina pan nie broni tylko mataczy z pobudek osobistych. Adwokat robi to dla pieniędzy – więc nie mataczy tylko rzetelnie pracuje.

BRAT – Nie podoba mi się to.

SĘDZIA – Co by to było jakby każdy mógł kłamać w sądzie?!

BRAT – Burdel?

SĘDZIA – No, aż tak dobrze nie ma. Chaos by był.

BRAT – No tak, jest różnica. Burdel to burdel.

SĘDZIA – Niech pan ma wiarę w sprawiedliwość.

BRAT – Boże uchowaj od sprawiedliwości. Staszek nie zasługuje. On się potknął i dźgnął przypadkiem.

SĘDZIA – Tyle razy?

BRAT – No niezguła. Co chciał wstać to się potknął. Daj Wysoki Sądzie bronić Stanisława. Szkoda chłopa.

SĘDZIA – Nie ma opcji. To nie jest zabawa w szkoda-nie szkoda! Rozprawa to jest pojedynek prokuratora z adwokatem – a oskarżony to tylko pretekst. A na niezgułę gówno pan zdziała. Niezguła – już mnie pan śmieszy, sikam ze śmiechu – tylko mam na twarzy powagę sądu.

BRAT – Wysoki sędzio, ja dopracuję.

SĘDZIA – Wykluczone! Rozumie pan? To sport branżowy! To pojedynek prawników na manipulacje! Faktami i prawem. A oskarżony jest potrzebny nam do wyniku który prawnik lepszy. Przecież nie posadzę adwokata albo prokuratora! Choćby dał się przyłapać na kłamstwie.

BRAT – Czemu? Jak dupa słabo kłamie.

SĘDZIA – Bo nasz!

BRAT – A to przepraszam.

SĘDZIA – W jakim świecie pan żyje? Wynajmij pan mistrza to Stanisław nie pójdzie siedzieć.

BRAT – A jak prokurator będzie tak samo dobry?…

SĘDZIA – Wtedy się stanie sprawiedliwość. Nie wszystko da się przewidzieć. Na tym polega urok rozprawy.

Koniec

Cóż, pozostaje tylko uważać, żeby nie stać się pretekstem dla pojedynku prawników. Bo oni mają swoją rywalizację, swoje sztuczki, swoje kłamstwa i niedopowiedzenia – a konsekwencje ponosi kto inny.

A wszystko niby w imię sprawiedliwości i poszanowania praw człowieka.

Brrr.


Komentarze

Czytelnik_06 — 14:59 29-03-2012

Psiakrew, jestem prawnikiem.

Czytelnik_03 — 00:51 30-03-2012

No więc nie trzeba Tobie tłumaczyć, że nie sprawiedliwość jest troską prawników – tylko sztuka żonglowania faktami i zapisami prawa dla jak najkorzystniejszego wyniku w igrzyskach.
No niby sędzia ma funkcję sprawiedliwego – ale on tylko dba o zasady pojedynku a nie o sprawiedliwość. (chociaż akurat w tym przypadku nie widzę innej możliwości)

Czytelnik_06 — 09:24 30-03-2012

Ta żonglerka ma historyczną genezę. Powstała na drodze przypadku. Jaki jest sens wymagać od niej sprawiedliwości?
W prawie od dawna nie ma takiego pojęcia. Są tylko normy.

← Filozofijki
Zostaw swój ślad na ścianie →

Bądź pierwszy, gdy otworzymy

Władza sądownicza | Filozofijki | Klub Gęba