08.08.2009
POZYTYWNE STRONY NEGATYWNYCH UCZUĆ
Ludzie się czasem dziwią jak ja godzę idealistyczne (aż wręcz nawiedzone) poglądy ze skłonnością do pakowania się w różne awantury i postawą dość prowokacyjną.
A tu trzeba docenić negatywne uczucia.
Obiegowa opinia jest taka, że miłość, przyjaźń, to dobrze a niechęć, nienawiść to źle – duże uproszczenie.
Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że siła sprawcza emocji zdecydowanie przeważa nad intelektem. W emocjach robi się więcej, energiczniej, żarliwiej. Intelekt wystarcza zaledwie do przezwyciężenia codziennego lenistwa i nic więcej.
No więc emocje potrzebne są do działania w sprawach większych niż egzystencja. I jest pięknie i szlachetnie kiedy to dobre emocje popychają do działania. Super, fajnie, czad.
Tylko, że dobre emocje zawodzą. Na miłości można się zawieść, na przyjaźni można się zawieść – ale na nienawiści nie.
Na nienawiści nie sposób się zawieść w żaden sposób – choćby cały świat się zmówił przeciw twojej nienawiści to nie jest w stanie ci jej zabrać (jeśli sam tego nie zechcesz).
Nie ma co podnosić wrzasku, że nienawiść to zło. Bywa, a jakże. Ale jeśli nienawiść skieruje się w kierunku zła…
Tak! Można nienawidzić głupoty, chamstwa, prostactwa, agresji, choroby, nieszczęścia, obojętności…
I to jest właśnie ta dobra strona uczuć negatywnych.
Kiedy zawodzi miłość, nadzieja, wiara, przyjaźń i co tam jeszcze z dobrych emocji – pozostaje wciąż możliwość skorzystania z niezawodnej nienawiści.
Kiedy np. choroba nie daje żadnych szans, wiara już wygasła, nadziei żadnej – nienawiść do choroby ciągle pozwoli funkcjonować i walczyć.
Kiedy najbliżsi i najdalsi zawiedli, słowa miłość, lojalność i przyjaźń powodują wymioty – nienawiść do samotności i zgorzknienia ciągle daje siłę żeby walczyć o swoje miejsce wśród ludzi.
Gdy zawodzi miłość do samego siebie i człowiek nie ma ochoty spojrzeć w lustro – wystarczy nienawiść do depresji żeby wkurzyć się na dobre i coś w końcu z nią zrobić.
Byłbym nieuczciwy gdybym twierdził, że nienawiść tak łatwo w sobie obudzić. Zwykle, gdy jest bardzo potrzebna, to inne emocje (zawód, depresja, rozpacz) są na tyle silne, że rozpychają się po całym psyche i nie zamierzają wcale robić miejsca dla nienawiści.
Ale i tak jest łatwiej wtedy zagnieździć w sobie nienawiść niż jakąkolwiek inną pozytywną emocję.
Więc z nienawiścią do wszystkiego co złe i nijakie – kochajcie się.
Buziaczki.
I tu pierwszy raz się z się z Panem nie zgadzam
Negatywne uczucia nie są dobre, dlatego że zabierają nam dużo cennej życiowej energii – niszczą nas. My musimy zebrać energie do budowania narcyza, przyjaźni, walki z depresją i tu mimo wszystko pozostaje WIARA, że nam się uda. WIARA potrafi uratować nas od wszystkiego złego. Wiara sprawi że mimo wszystko nam się uda, trzeba tylko znaleźć sposób zawsze są wyjścia trzeba je umieć odnaleźć i nikt nie powiedział że to jest łatwe. Proszę Pana ja jeszcze WIERZĘ w CUDA- a to też jest WIARA.
Wiara jest o.k.
Ale nawet wiara ma ograniczoną moc. A nienawiść jest niezawodna – to niewyczerpana motywacja do działania i walki. Chociaż ma tę nieładną cechę, że oślepia i ogłupia.
I po nienawiść warto sięgać tylko wtedy, kiedy sytuacja jest krytyczna. Bo to cholernie absorbująca emocja.
Nienawiść jak każdy silny lek – powinna być użyta przeciw określonej chorobie i we właściwej dawce. Bo inaczej to trucizna.
Nie istnieje dobro i zło bezwzględne. Każde zło w odpowiedniej dawce może być lekarstwem, każde dobro w nadmiarze może być trucizną.
Tako twierdzę popijając kawę.
Jeszcze mały aneks.
Nienawiść to emocja która lubi władać człowiekiem.
Uwierzysz jak napiszę, że są takie nienawiści którymi można samemu władać?
Tak uważam ja – Władek.
Pan trzódki udomowionych nienawiści.
MÓJ Miły Panie Władku nie wiem co to nienawiść. Dawno dawno temu utraciłam ją i za nią nie tęsknię. Niedawno pożyczyłam pewnemu panu pieniądze ich nie oddał. Przeszła zła myśl, ale ją zablokowałam następnie dałam mu duchowo te pieniądze aby je rozmnożył dla własnych potrzeb aby z tego przywłaszczenia pomnożyło mu się. To jest niesamowite uczucie uwolnić się od nienwiści i takich tam podobnych.
Co do dobra w nadmiarze – że może być trucizną to się zgadzam. – dlatego nie pożyczam wszystkim pieniędzy.
„Nienawiść to emocja która lubi władać człowiekiem”
ale człowiek ma moc panowania nad emocjami – nieprawdaż.
Udomowiona nienawiść to nie nienwiść. Z udomowiona można żyć i mieć się całkiem dobrze.
Ej, to wygląda na to, że właściwie różnimy się terminologią a nie poglądami.
Ty zawężasz pojęcie nienawiści (i emocji negatywnych) jedynie do pragnienia zła dla kogoś (czegoś) – ja natomiast rozszerzam je jeszcze na sposób wydzielania adrenaliny za pomocą trwałej niezgody (oburzenia, protestu) wobec zjawisk niezbyt dobrych ani miłych.P.S. Podarowanie pieniędzy w duchu – świetne posunięcie i oczyszczające (che, z pieniędzy też).
Pieniądze rzecz nabyta. Naiwność nie zna granic, a wiara czyni cuda.
Pozdrawiam
Na milosci nie sposób się zawieść w żaden sposób – choćby cały świat się zmówił przeciw twojej milosci to nie jest w stanie ci jej zabrać (jeśli sam tego nie zechcesz).
http://intuicyjnetrendy.blogspot.com/
buziaczki
Władek próbuje klasyczną teorię cnót wykładać. Jest w „Sumie Teologii” Tomasza z Akwinu. Taka jak tu.
No tom się powtórzył po Tomaszu?
Niechcący. Nie znałem.
Nie wiedziałeś, że mówisz prozą. To się zdarza. Masz taką samą definicję uczuć negatywnych jak ta klasyczna u Tomasza: „wydzielanie adrenaliny […] wobec zjawisk niezbyt dobrych ani miłych”. Trzeba tylko dodać, że uczucia mieszczą się w dwu popędach (władzach), bo się w pomyłkę Freuda wpadnie i nazwie agresję popędem śmierci lub równie głupio: popęd przyjemności (tu nie ma adrenaliny, tylko endorfiny) i popęd użyteczności (tu jest adrenalina) związany z wysiłkiem. Uczucia utylitarne włączają się, gdy mamy do czynienia z trudnością, przeszkodą na drodze uczuć przyjemnościowych (np. żeby jeść, trzeba pracować). Bez tego popęd przyjemności zareagowałby nienawiścią i umarlibyśmy z głodu: uczucia negatywne popędu przyjemności w cyklu rozwojowym: nienawiść (ale to brzydkie)-odraza (to brzydkie idzie do mnie!)-rozpacz (o Matko, już jest ze mną). Dlatego włączamy energię popędu użyteczności. A uczucia negatywne popędu użyteczności to zasadniczo lęk (o ku… nie uda mi się) i gniew (niech to szlag, nie udało mi się).
Tomasz powtarzał to po Arystotelesie a ten po sofistach. Sofiści żyli z manipulowania ludzkimi uczuciami, więc musieli znać się na rzeczy, żeby zarabiać na życie.
Ja chcę, żeby mi syn wyrósł na ludzi i na mężczyznę i zastanawiałem się jak by go tego nauczyć. Puszczamy czasem kabaret Potem i komentujemy razem skecze. Oni też mówia prozą.
.. a poza tym nieprzyznawanie się do tzw „negatywnych” emocji w sobie nie oznacza ze ich nie czujemy i ze one np podswiadomie nie wpływaja na nasze działania. Dlatego jakze cudownie byc pogodzonym z prawdziwym sobą 🙂 ale czasem to cholernie bywa trudne.
Bądź pierwszy, gdy otworzymy