29.03.2009

Narcyzm Szczęśliwy

NARCYZM SZCZĘŚLIWY

Chcę wziąć w obronę narcyzm. Bo utarło się przekonanie, że narcyzy są tak zapatrzeni w siebie, że nie widzą nic innego.


Ogólnie miłość jest pozytywna więc dlaczego miłość narcystyczna miała by być zła z założenia?

Jak każda miłość – może być zła i może być dobra.


Bo rozróżniam miłość narcystyczną szczęśliwą i nieszczęśliwą.

Można się kochać w sobie szczęśliwie, ale może być sytuacja, że miłość do siebie jest źródłem niedobrych emocji i rozpaczliwego ograniczenia.


Miłość do siebie jest szczęśliwa wtedy, gdy jest na dobre i złe. Nie sztuka kochać siebie młodego, ładnego, bogatego, podziwianego i farciarza. Ale kochać siebie brzydkiego, biednego, chorego, starego lub pechowca to coś więcej. To szczęście które mało co może zmącić.


Jeśli ktoś kocha siebie tylko kiedy mu się wiedzie, to jasne jest, że gdy przestaje się wieść zaczyna być nieszczęśliwy. Tęskni do tego lepszego wcielenia i robi wszystko, żeby móc być takim jakim siebie kocha.

No i wtedy rzeczywiście dąży do tego nie zważając na otoczenie.

A gdy mu się to udaje, to przez cały czas stara się dbać o siebie, żeby broń boże gdzieś mu się nie zapodziało jego ukochane wcielenie.

Nawet jeśli jest szczęśliwy, to mąci mu to obawa, że może się to nagle skończyć.
Nie dziwi więc to rozpaczliwe ograniczenie: JA, JA, JA…


Natomiast Narcyz zakochany w sobie szczęśliwie nie ma takich dylematów. Bogaty czy biedny, ładny czy brzydki, podziwiany czy nie – jest szczęśliwy, że może być ze sobą. I tym szczęściem potrafi się dzielić – tak jak każdy zakochany.

Nie obawiając się, że straci swoją miłość (bo się kocha w każdej sytuacji) może czerpać dodatkową radość z dzielenia się z innymi. To jeszcze mu przysparza miłości do siebie.


Osoby które siebie nie kochają a tylko tolerują są bliskie Narcyzom zakochanym nieszczęśliwie. Też potrafią się cieszyć z siebie jedynie w chwilach dobrej passy.

Więc mimo tego, że nie mają tego zapatrzenia w siebie – jako koledzy, przyjaciele lub osoby pomocne są dużo mniej efektywni od Narcyzów szczęśliwych. Taki pomoże, ale nosi w sobie tą obojętność i pomoc nie jest wypełniona radością pomagania tylko poczuciem obowiązku lub skłonnością do poświęceń.


Narcyz szczęśliwy pomoże chętnie – bo to mu jeszcze poprawia własny wewnętrzny wizerunek, poprawia samopoczucie. Chociaż robi to głównie dla siebie to korzyść ma całe jego otoczenie.

To samo jeśli chodzi o obcowanie z Narcyzem szczęśliwym. Wcale nie musi akcentować swojej wyższości bo potrafi kochać siebie bez adoracji zewnętrznej.

Może się zdarzyć, że przynudza o sobie – ale za to jest pogodny i dobrze życzy otoczeniu. No cóż, tak jak każdy szczęśliwie zakochany.


Uważam, że omawiając zjawisko narcyzmu za mało akcentuje się obie strony narcyzmu. Psychologia wydaje się nie zauważać narcyzmu szczęśliwego – skupiona na narcyzmie nieszczęśliwym. To samo się dzieje w życiu potocznym.

Co w końcu doprowadza do uznania narcyzmu jako stanu upośledzenia.


A narcyzm powinno się propagować – byle ten szczęśliwy!


Ja jestem Narcyzem czego i innym życzę.


Komentarze

Czytelnik_114 — 10:17 01-04-2009

A czy w tym całym narcyźmie nie chodzi po prostu o to, że aby być szczęśliwym, żeby wiedzieć co to znaczy i żeby móc dawać szczęście innym trzeba po prostu potrafić być szczęśliwym, przynajmniej lubić siebie, cenić i podziwiać;

Zacząć od siebie i wyjść na zewnątrz;

Skupiając się na innych, samemu nie będąc szczęśliwym, poświęcając się w imię czegoś; Czy to rzeczywiście będzie dla nas dobre? Można tak nawet przeżyć całe życie, ale powstaje wtedy pytanie, czyje ono będzie; Innych czy nasze? Uczą nas, żeby robić dla innych, myśleć o innych itd.

Dobrze, róbmy tak, ale nie pomijając w tym wszystkim siebie. Dajmy sobie moralne prawo postawić się na pierwszym miejscu. Gdy będziemy się czuć pełni, gdy sami siebie będziemy akceptować i lubić to wtedy nie będziemy czuć potrzeby krzywdzić innych, poniżać kogoś, dowartościowywać się kosztem innych bo po prostu nie będzie to nam potrzebne.

Bo po co?

Czytelnik_30 — 09:49 11-08-2009

JA też jestem narcyzem

Czytelnik_06 — 09:29 26-10-2010

Narcyzm czyli miłość siebie samego. Znowu arystotelizm. Sikora jest dość krystalicznym przypadkiem.

Czytelnik_115 — 18:15 17-04-2011

jakies farmazoty tu pierniczysz !!!!
„Narcyz szczęśliwy pomoże chętnie – bo to mu jeszcze poprawia własny wewnętrzny wizerunek, poprawia samopoczucie. Chociaż robi to głównie dla siebie to korzyść ma całe jego otoczenie.”
skoro robi to sam dla siebie to ja dziekuje, normalny czlowiek (nie narcyz) jest gotowy poswiecic sie np. dla rodziny

Czytelnik_116 — 18:24 17-04-2011

lewy to nawet ma sens

Czytelnik_03 — 20:12 17-04-2011

Mój ty Lewy…
Skoro tak Ci przeszkadza, że ktoś wytwarza obiektywne dobro robiąc to dla siebie – to nic się na to poradzić nie da.
A mam wrażenie, że większość wytwarzanego dobra jest robiona dla siebie – ale to już problem czy okłamywać, że to z czystego (niewiadomo skąd) altruizmu, czy szczerze przyznawać, że robienie dobra sprawia komuś hedonistyczną przyjemność.
Jakoś nie widzę w tej przyjemności nic złego.

A tym normalnym to współczuję – poświęcają się dla innych nie mając z tego żadnej przyjemności.
To smutne.

Czytelnik_04 — 23:34 20-05-2011

Narcyzm …
Czy w ogóle może istnieć taka jednostka chorobowa? Jeśli ktoś nie uważa siebie samego za lepszego, mądrzejszego, inteligentniejszego, zdolniejszego to jest to zwykła śmierć mózgowa, śmierć jakiegokolwiek postępu.
Jeśli nie uważam się za lepszego to w zasadzie poco robię cokolwiek ?
Mamy dosyć prostą implikację logiczną jeśli nie uważam się za lepszego to znaczy, że uważam że jestem taki sami jak inni lub, że jestem gorszy niż inni.
Wątpię żeby takie myślenie mogło prowadzić do jakiegokolwiek szczęścia – depresja w dość czystej formie.
No chyba że ktoś chce być nieszczęśliwy, ale o takiej perwersji jeszcze nie słyszałem.

A co się tyczy dość typowego dla narcyzów wykorzystywania innych do swych celów… to jest takie stare powiedzenie „po pierwsze nie szkodzić”.
A co jeśli obie strony z tego korzystają? Lub efektem ubocznym jest szczęście – to cóż piękniejszego.

Na zakończenie… mąż wykorzystuje żonę, a żona męża, ty przygotuj obiad, a ja narąbie drewna. Narcyzm czy symbioza? Tutaj widać że narcyzm może prowadzić do szczęścia i to obopólnego.
Zależy jak na to spojrzeć.

Czytelnik_03 — 14:49 21-07-2011

Tak. Narcyzem należy być.
Choćby się nie było lepszym, mądrzejszym itd. to zawsze jest tym Kimś w Centrum. W centrum swojego świata. To już jest powód, żeby samego siebie traktować jako kogoś wyjątkowego.
Byle nie szkodzić. Ani innym a już tym bardziej sobie.

← Filozofijki
Zostaw swój ślad na ścianie →

Bądź pierwszy, gdy otworzymy

Narcyzm Szczęśliwy | Filozofijki | Klub Gęba