22.08.2009

Jak dokopać się do swoich pragnień

DOKOPAĆ SIĘ DO SWOICH PRAGNIEŃ

Niby prosta sprawa. Każdemu się wydaje, że wie czego chce. Być pięknym, bogatym, podziwianym i jeszcze coś tam.

A co to znaczy być pięknym? Pięknym dla siebie czy innych? Żeby być pożądanym czy kochanym?

Bogatym, żeby mieć pieniądze czy wydawać pieniądze? Żeby pomagać ludziom czy ich poniżać?

Czego naprawdę człowiek chce?

Bo te pragnienia z wierzchu są po coś jeszcze.

Te najbardziej typowe pragnienia – jak tzw. życiowy sukces – wydają się atrakcyjne, bo inni będą zazdrościć lub podziwiać.

Ale co komu po zazdrości i podziwie – jeśli sam nie jest dumny i usatysfakcjonowany tym, co osiągnął?

A można nie być! Wielu ludzi sukcesu czuje pustkę. Osiągnęli wiele, ale wciąż nie wiedzą po co?

Ktoś chce być sławny – bo chciałby być lubianym. Ale sława wiąże się też z zawiścią i hejtem. Dla kogoś takiego sukces może stać się nieszczęściem.

Ktoś chce być bogaty – bo myśli, że zyska tak ogólne poważanie. Ale szybko się przekona, że poważanie jest nieszczere.

Te wszystkie sukcesy mogą być jedynie ułatwieniem w tym, co naprawdę chce się w życiu robić.

Dlatego warto poświęcić trochę czasu i dowiedzieć się czegoś o sobie i tych najważniejszych swoich pragnieniach.

Nic tak nie zmusza do szczerości wobec siebie jak bliska śmierć.

Wystarczy sobie tylko wyobrazić, że oto kończysz życie i leżysz sobie samotnie śmiertelnie chory w pięknym domu, za oknem super fura, na koncie krocie i znasz osobiście ze 6 ministrów, z których ze 3 przyjdzie na twój pogrzeb bo tak wypada…

I jak?

Co teraz po cudzym podziwie, po cudzej zazdrości?

Czy cudza zazdrość sprawi, że umrzesz szczęśliwy i spełniony?

Jeśli tak – to właśnie jest twoje rzeczywiste pragnienie.

A teraz: …leżysz sobie umierający w ubogiej chatynce otoczony kochającą rodziną…

Co po tej miłości rodziny? Co po pozostawionym potomstwie?

Daje poczucie spełnienia?

Jeśli tak – to twoje pragnienie.

I co innego: sława… umierasz, a tysiącom obcych tobie ludzi jest smutno z tego powodu…

Czujesz szczęście i spełnienie?

Może być naprawdę wiele różnych pragnień: miłość, rodzina, hedonistyczne przyjemności, pasjonująca praca, działanie w zespole, poświęcenie dla innych, poświęcenie dla Boga, pasje, odkrycia, wiekopomne dokonania, dozgonne przyjaźnie, władza, sława, podróże, naprawianie świata, naprawianie zegarków…?

To może być bardzo długa lista. A każdy może pragnąć zupełnie czegoś innego.

I dla swojego szczęścia warto poświęcić sporo wysiłku, żeby w końcu odkryć to najważniejsze pragnienie. Odkrywać można przez długie lata – ale jeśli w końcu odkryje się dobrze, to od tej chwili wiadomo już jak żyć i po co. Od tej chwili można zacząć być szczęśliwym.

Prawdziwe są tylko te pragnienia, które wytrzymają konfrontację z bliską śmiercią.

Bo śmierć każe zapomnieć o wszystkich pierdołach i zostawia tylko to co najważniejsze.

Cała reszta to tylko dodatki uprzyjemniające życie, środki do realizacji celów albo cudze pragnienia których spełnienie szczęścia nie daje.

Ironią losu (a może natury ludzkiej) jest to, że kiedy ktoś zdobywa wszystko do czego dążył całe życie – wtedy potrafi przyjść największa depresja.

A tylko dlatego, że nie tego pragnął.

Bo dopóki o coś zabiegał, to się nie zastanawiał. A kiedy już wszystko zostało zdobyte – to otwiera się przerażająca pustka. Wtedy dociera, że to akurat do szczęścia nie było potrzebne.

A gdyby wiedział czego naprawdę pragnie – czy to dałoby mu szczęście?

Nie zawsze. Jeśli będzie dążył do realizacji swoich pragnień to tak. Ale często w życiu człowiek się zapomina i – nawet wiedząc o swoich pragnieniach – błądzi.

Np. ktoś pragnący szczęśliwej rodziny tak mocno chciałby pięknego domu dla tej rodziny, że dla tego celu zupełnie zaniedbuje rodzinę – i nawet jak już zdobędzie ten upragniony dom, to po szczęśliwej rodzinie zostaje już tylko wspomnienie.

A przecież rodzina mogłaby być szczęśliwa bez tego wspaniałego domu – ale ktoś chciał za dobrze i spierdzielił to, co w jego życiu najważniejsze!

I na koniec żeby nie było tak górnolotnie:

Same pieniądze, sława, władza szczęścia nie dają, ale jak się wie jakim pragnieniom mają służyć – to może być duże ułatwienie.

Ale niech zdobywanie tego nie stoi na drodze do spełnienia prawdziwych pragnień.

P.S. Sam niedawno po latach szczęśliwego życia przyłapałem się na nieprawdziwej ocenie.

Zawsze wydawało mi się, że (oprócz innych pragnień) mam pragnienie tworzenia sztuki. I rzeczywiście czułem się spełniony.

A dopiero niedawno odkryłem, że moim właściwym pragnieniem jest wspólne działanie z innymi ludźmi przy ciekawych rzeczach.

Nie sukcesy artystyczne!

Sukces owszem ułatwiał, sprawiał, że łatwiej było znaleźć chętnych do wspólnego działania. Ale gdybym miał te sukcesy odnosić sam – to nie byłbym wcale szczęśliwy.


Komentarze

Czytelnik_43 — 09:31 25-08-2009

Ludzie przeszkadzają nam w pragnieniach. Dlatego czasem rezygnujemy. Sztuka wytrwać pomimo. Jedząc karmimy siebie… ale dookoła ludożercy. 🙂

Czytelnik_58 — 21:13 10-01-2012

Witam…a co jeśli ktoś odkryje,że do szczęścia potrzebna mu duuuża, kochająca rodzina i gromadka dzieciorów… a jest już za późno,żeby ją założyć? Obcych się nie umie pokochać…Wtedy zostaje sobie za przeproszeniem „walnąć w łeb” albo tkwić w depresji?

Czytelnik_03 — 02:33 11-01-2012

Aż głupio się wymądrzać. Bo może rzeczywiście za późno. Tego nie wiem – chociaż sam bardzo rzadko używam zwrotu „za późno”.
Ale gdyby naprawdę za późno (???), tak na amen i już – to nic tylko jeszcze poszperać – bo na pewno jeszcze coś się znajdzie czym można ucieszyć swoje istnienie.
Może już nie takie wielkie szczęście ale przynajmniej coś.
Tak uważam.

← Filozofijki
Zostaw swój ślad na ścianie →

Bądź pierwszy, gdy otworzymy

Jak dokopać się do swoich pragnień | Filozofijki | Klub Gęba