01.01.2011

DOBRO I ZŁO – DEFINICJA

DOBRO I ZŁO – DEFINICJA

Definiowanie wszelkich oczywistości zawsze sprawia kłopot. Wszyscy czują co to jest, ale trudno o ścisłą definicję.

Dobro i zło jest nawet trudniejszym przypadkiem – bo wszelka ocena jest skrajnie subiektywna. Co dobre dla jednego, to niekoniecznie dobre dla innego. Doskonałą ilustracją tej subiektywności jest sama natura. Natura opiera się na nieustającej rywalizacji – i nie ma takiej możliwości, żeby jakaś wygrana nie pociągała za sobą niekorzystnego efektu dla kogoś innego.

Uniwersalna definicja musi więc uwzględniać subiektywny charakter tych pojęć.

Dobro, rozumiane jako korzystny obrót spraw dla oceniającego i zło, jako niekorzystny.

Jednak ocena może zostać dokonana z pozycji jednostki, społeczności, gatunku lub też całego świata. Często te oceny bywają sprzeczne.

Na co dzień obowiązuje ocena z punktu widzenia jednostki. Chyba, że zagrożona jest społeczność. W obliczu zagrożenia rodziny – jednostka jest w stanie poświęcić swoje dobro. W obliczu zagrożenia państwa – tym bardziej. Zagrożenie gatunku – poświęcenie jest niemal pewne.

To ciekawe – myśląc o zagrożeniu społeczności łatwo jest poświęcić swoje dobro. Ale już poświęcenie własnego dobra dla tzw. dobra ogółu jest rzadkie.

Ponieważ „dobro ogółu” nie istnieje inaczej niż przeciwdziałanie zagrożeniu. Reszta to frazesy.

Pora na próbę definicji dobra.

Dobro to pojęcie oznaczające przeciwdziałanie złu.

Nie potrafię inaczej zdefiniować. Dobro jako pojęcie samodzielne nie istnieje.

Z pewnym jednak wyjątkiem: dobro istnieje samodzielnie jako akt kreacji twórczej (artystycznej lub naukowej). To jest dobro, które nie wymaga istnienia zła.

Osobnym zagadnieniem jest miłość jako samodzielne istnienie dobra – chociaż należałoby się zastanowić, czy to nie jest odpowiedź na samotność lub brak poczucia ważności.

Wydaje się, że pojęcie dobra należałoby rozdzielić na: dobro pierwotne i dobro wyższego poziomu. Pierwsze jest reakcją na świat, drugie kreacją dla świata.

Całe dobro pierwotne to przeciwdziałanie złu. Nie ma altruizmu, kiedy nie ma żadnego zła. Głodnego nakarmić, spragnionego napoić – nie ma sensu, kiedy nie ma głodnych lub spragnionych. Nie ma bohaterów, kiedy nie ma kogo ratować przed złem.

Dużo ważniejsze w takim razie będzie zdefiniowanie zła.

Zło jako niekorzystny obrót spraw (spowodowane przez naturę lub człowieka) powodujący szkody lub cierpienie – też bywa subiektywne.

Kiedy sytuacja powoduje jedynie niekorzystny obrót spraw – ocena jest łatwa. Zło! Ale w sytuacjach nieoczywistych, gdy sytuacja jest korzystna dla jednych kosztem innych – oceny będą różne.

W wielu artykułach powtarzam: dobro w nadmiarze jest złem i zło w minimalnych dawkach jest dobre.

Dobro w nadmiarze rozumiem jako nadgorliwość w tępieniu zła. Widać to na przykładach szalejącej poprawności czy betonowej tolerancji. Każdy fanatyzm jest zły – również fanatyzm dobra.

A zło w mało szkodliwych dawkach sprawia, że życie jest pełniejsze i ciekawsze. Jeśli ktoś ani razu w życiu się nie uderzył, nie upadł, nie doznał rozczarowania – to bliżej mi do współczucia niż zazdrości.

Tym trudniej o uniwersalną definicję zła. Ale się podejmę.

Zło to zdarzenie (lub stworzenie zagrożenia wystąpienia zdarzenia) powodujące szkodę lub cierpienie w czasie późniejszym niż trwanie samego zdarzenia.

Czyli wykluczam z pojęcia zła ból i cierpienie chwilowe, które mijają razem ze zdarzeniem, nie pozostawiając żadnych szkód. Ani na materii ani na psychice.

Czyli jeśli mi ktoś nawet obije mordę, ale nie wyrządzi szkody na później – to wcale nie ma zła. Jest za to przygoda. A przygody są dobre.

Chyba, że wybije zęby lub sprawi, że będę się bał w przyszłości – wtedy to zło.

Sprytnie w ten sposób pominąłem niekorzystne zdarzenia, z którymi wypada się pogodzić. Nie powinna być uznana za zło szkoda indywidualna, która służy dobrze większej sprawie oraz sprawia, że cierpienie ma wyższy sens i po zdarzeniu staje się wartością pozytywną.

Natomiast skłonny jestem za zło uznać walkę z wyimaginowanym złem. Walka z wyimaginowanym złem powoduje stawianie ograniczeń tam, gdzie nie ma takiej potrzeby – co również prowadzi do szkód i czasem też cierpienia. Chociaż w pierwszym momencie wydaje się takie dobre.

P.S. Sam widzę, że moja próba definiowania jest za mało ścisła. Sam byłbym w stanie obalić te definicje za pomocą warunków skrajnych. Ale i tak wolę moje od tych, które dotychczas spotkałem.

← Filozofijki
Zostaw swój ślad na ścianie →

Bądź pierwszy, gdy otworzymy

DOBRO I ZŁO – DEFINICJA | Filozofijki | Klub Gęba