06.07.2013

Definiowanie prawdy

DEFINIOWANIE PRAWDY

No to się porwałem! Wyłamię sobie zęby, narażę się – ale co tam!

Wszystkie napotkane definicje prawdy jakoś są ułomne.

Skoro jednak istnieje pojęcie prawdy – to i powinna istnieć solidna definicja pojęcia. Bo najbardziej obowiązuje: „Koń jaki jest…”

I może to i dobrze. Każdy widzi, każdy swoje wie. Dla jednego prawda, dla innego gówno prawda.

Jak człowiek zacznie się zastanawiać co jest prawdą – i na jakiej podstawie – to prędzej czy później musi się skończyć na tym, że coś jest uważane za prawdę.

I to jest chyba wyznacznik – prawda to jest upowszechnione przekonanie o zgodności opisu z rzeczywistością.

Upowszechnienie przekonania jest wynikiem upowszechnienia obserwacji, badań – a także umowy między ludźmi.

Uznanie prawdy, że Ziemia jest okrągła jest wynikiem upowszechnienia pewnych specjalnych obserwacji i badań.

Wcześniej całkiem dobrze funkcjonowała prawda, że Ziemia jest płaska. To była powszechna obserwacja. Jakoś nikt nie kwestionował płaskości. Ludzkość żyła w błędzie ale też w prawdzie.

No, już się szykuję na ataki oburzonych. Albo w błędzie albo w prawdzie!

Więc czym jest prawda?

Jest opinia – jest obiektywna rzeczywistość – a prawda to zgodność między tą opinią a rzeczywistością. Tak?

No to:

Ziemia jest płaska, Ziemia jest okrągła – to opinie.

Ziemia jest okrągła – to obiektywna rzeczywistość.

…Czy aby na pewno? NIE, to obecna powszechna opinia!

I za prawdę uważamy zgodność opinii.

Kiedy naukowcy, badacze, myśliciele, duchowni i zwykli ludzie zgodnie przyznają, że rzeczywistość ma określony kształt – to prawdą jest to, co jest zgodne z tą opinią.

I tak było wtedy, kiedy Ziemia była płaska.

Wszyscy byli zgodni, nikt nie zgłaszał zastrzeżeń. Była taka prawda.

Zastrzeżenia są dzisiaj. Więc dopiero wg nas z dzisiejszego punktu widzenia żyli w błędzie.

Ale oni tam wtedy żyli w prawdzie.

Zwracam uwagę: i tak zostały porównane tylko opinie! A nie opinia z rzeczywistością!

A przykład, że to opinia ma znaczącą rolę:

Opisywałem już kostkę do gry zamkniętą w pudełku. Potrząśnięte, postawione. Coś tam na kostce na pewno wypadło. Nikt nie wie co. Prawda jest zakryta.

Czy jeśli zbierze się 6 ludzi i każdy obstawi inną cyfrę – czy któryś z nich mówi prawdę?

U jednego ta cyfra się będzie zgadzać ze stanem faktycznym.

Ale czy można powiedzieć, że on mówi prawdę?

No jeszcze chwila zastanowienia…

Uważam, że NIE! On nie mówi prawdy – on strzela jak każdy z pozostałych, tylko on przypadkiem trafił – bo któryś musiał.

Prawdę by powiedział, gdyby miał jakieś podstawy, żeby tak twierdzić. Gdyby to była jakaś opinia, oparta na czymś. Obserwacja, badanie, wizja…

Nie wystarczy sama zgodność z rzeczywistością, żeby uznać coś za prawdę.

Mogę to jeszcze komplikować.

Jak przed otwarciem skrzynki stwierdzić kto mówi prawdę?

Jeśli gremium oceniające równie przypadkowo podzieli się na zwolenników poszczególnych opinii – któraś grupa będzie miała rację, oceni prawdziwie. Ale to znowu przypadek a nie prawda!

Pierwszy prawdę powie, ten który będzie miał okazję zbadać rzeczywistość. Czyli ten, który będzie miał opinię zbudowaną na jakiś podstawach.

(wcale nie musi to być realna prawda – jeśli zbada zbyt niedokładnie. Ale dopóki nie zbada ktoś następny, to ta prawda będzie obowiązywać.)


Komentarze

Czytelnik_40 — 10:09 09-07-2013

Panie Władysławie!
Oj dotknął Pan tematu, na którym niejeden sobie zęby połamał.
Ja spróbuje pokazać to od strony naukowej. Zresztą polecam poszukać hasła Kot Schroedingera. To właśnie taki problem. W pudełku jest kot i pułapka, która jest aktywowana przez atom, którego prawdopodobieństwo rozpadu wynosi 50%. Czyli mamy 50%, że kto będzie martwy i 50%, że żywy. I to się bada i robi eksperymenty. Oczywiście nie na kotach, a na atomach i fotonach. Np. atomy mają czas połowicznego rozpadu. To jest czas, po którym połowa atomów się rozpada. I pytanie: skąd one to wiedzą? Nie ważne ile ich jest, po tym samym czasie rozpadnie się połowa z nich. Albo klasyczne doświadczenie ze światłem. Puszczamy fotony przez 2 otwory i na ekranie mamy prążki interferencyjne. Typowy obraz nakładania się fal. W jednym otworze montujemy detektor fotonów i interferencja znika. Sama obserwacja wpłyneła na wynik eksperymentu. No i mamy problem, bo to co obserowaliśmy zgadzało się z falą prawdopodobieństwa występowania fotonu, a nie jego fizycznym „byciem”. Kot więc jest w 50% żywy i w 50% martwy, kostki są we wszystkich stanach, których każdy z nich to 1/6, póki nie zajrzymy do pudełka. Problem polega na tym, że to działa. Mamy półprzewodniki, nadprzewodniki, lasery i inny sprzęt elektroniczny, bo cząstki zachowują się zgodnie ze swoją falą prawdopodobieństwa. Jeżeli mamy dwie kwantowo splątane cząsteczki, to gdy poznamy stan jednej, to od razu wiadomo jaki będzie stan drugiej. Einstein nazywał to upionym działaniem na odległość i nie mógł się dzałaniem mechaniki kwantowej pogodzić (bóg nie gra w kości).

Jest kilka interpretacji mechaniki kwantowej. Dają te same wyniki końcowe, choć wydają się różne. Klasyczna kopenhaska – kolaps funkcji falowej następuje w wyniku obserwacji. Obserwator „decyduje” więc co jest „prawdą”. I mamy problem. Jaki musi być ten obserwator? Czy bakteria wystarczy? A może mucha? Ryba? Kot? Małpa? A może tylko my? Ogólnie rzecz biorąć, nie ma nic. To może jest inaczej. W przypadku zajścia zdarzenia kwantowego wszechświat rozdziela się na tyle wszechświatów ile potrzeba. Więc w przypadku kota na 2. W jednym kot jest żywy, a w drugim martwy. W jednym na kostce jest 1, na drugim 2 i tak do 6. Ot, wszytko jest prawdziwe. Trudno się dziwić, że taka interpretacja też budzi opór. Teraz naukowcy coś wspominają o fali wyprzedzającej, która dodatkowo może cofać się w czasie.

No i teraz możemy w końcu zadać pytanie w takim razie jest prawdą, jeżeli wszystko jest prawdopodobieństwem?

Dla mnie kwiatek może być biały. Dla pszczoły, która widzi w ultrafiolecie, będzie miał wzorki. Ech….

ps. przykład „prawdy”, która prawdą nie jest.
Kąt padania światła równy jest kątowi odbicia. Przecież widzimy siebie w lustrze. Prawda? Nie. Ponaklejajmy na lustro cienkie paski i popatrzmy na nie pod kątem. Pojawią się kolory tęczy. Właśnie obserwujemy fotony, które odbijają się pod innymi kątami. Podobny efekt można zobaczyć na płycie kompaktowej. Oczywiście prawdopodobieństwo, że światło dotrze do oka w najkrótszym czasie jest największe.

Czytelnik_08 — 21:16 09-07-2013

To, że Ziemia jest okrągła to nie jest prawda, tylko opis rzeczywistości, zgodny z nią w jakimś stopniu. Wydaje mi się, że przeważnie nie da się opisać rzeczywistości, która jest nieskończenie skomplikowana w sposób stuprocentowo prawdziwy. Wymagało by to wygłoszenia nieskończenie drobiazgowego opisu. Ziemia jest elipsoidą obrotową a właściwie geoidą a w sumie czymś w rodzaju kształtnego kartofla z pomarszczoną skórką i na dodatek zmieniającą się w czasie. Prawdę możnaby określić jako brak kłamstwa, czyli wygłaszanie zdania, które nie ma na celu wprowadzenia nikogo w błąd. Czyli w definicji prawdy istotne są jeszcze intencje. Ech…

← Filozofijki
Zostaw swój ślad na ścianie →

Bądź pierwszy, gdy otworzymy

Definiowanie prawdy | Filozofijki | Klub Gęba