07.06.2011
DEFINICJA GŁUPOTY
Oj, głupota jest trudno definiowalna. Jak większość pojęć oczywistych na oko.
Ale czymże jest?!… Pffff…
Bo głupotą popisują się zarówno ludzie prości jak i intelektualiści. Ludzie niewykształceni oraz profesorowie. Do czego odnieść tą głupotę, żeby to miało sens?
Nie jest głupotą czegoś nie wiedzieć, nie jest głupotą czegoś nie rozumieć – ale głupotą jest upierać się przy błędach, lekceważąc inne zdania.
Głupota to upór w przecenianiu swojej wiedzy i inteligencji.
Albo – upór w swojej niewiedzy i braku chęci zrozumienia.
Bo przecież nie brak wiedzy.
Iluż to prostych, niewykształconych ludzi potrafi być mądrych jak mało kto, a iluż inteligentów z wykształcenia popisuje się głupotą koncertowo.
Gdzie miałaby być ta granica wiedzy która rozdzielała by mądrych i głupich? Czy naprawdę trzeba wiedzieć jak się nazywa największe miasto w kraju, by nie być głupim? Jeśli to człowiekowi do niczego niepotrzebne, to na cholerę mu ta wiedza?
A brak wiedzy, która akurat jest potrzebna!?
No proszę – jeśli ktoś pracuje jako elektryk, a nie wie, że dotykanie językiem przewodów to nie jest najlepszy sposób na badanie obecności napięcia – to można nazwać go głupim.
Czy elektryk ma prawo nie wiedzieć jak działa prawo Ohma?… Lekarz, ekspedient ma prawo nie wiedzieć. Elektryk już nie. Więc tak – jest głupi!
Brak inteligencji – czyli niski IQ…?
Inteligencja to umiejętność kojarzenia wiedzy z rzeczywistością, umiejętność kojarzenia odległych pojęć itp.
Ale przecież znam inteligentnych ludzi, którzy są normalnie głupi! No znam.
Jak się lepiej przyjrzeć – to wynika to z tego, że zbyt wierzą w swoją inteligencję. Ta miłość własna sprawia, że ślepną i głuchną na inne racje.
Nie jest głupim ten, kto nie rozumie – ale to wie. Głupim za to jest taki, co nieprzytomnie upiera się, że jest mądry – niezależnie od stopnia własnej inteligencji. Taki rzeczywiście przestaje rozumieć ludzi i rzeczy.
Jeszcze tylko dla formalności pytanie: czy głupotą można nazwać upośledzenia umysłowe wszelkiego poziomu – od trudności w nauce do upośledzeń głębokich?
I znów odpowiedź wydaje mi się prosta – nie upośledzenie jest głupotą, a nie przyjmowanie tego do wiadomości. Nad upośledzeniem można rozpostrzeć parasol miłosierdzia dopóki upośledzony nie uprze się kierować sprawami, którymi kierować nie powinien.
Do głupoty dochodzi, kiedy ktoś swoją wiedzę (i inteligencję) uznaje za wystarczającą – pomimo różnych sygnałów, że jest ona zbyt mała.
Jeszcze jedno: czy za głupiego można uznać kogoś, kto kieruje się bardzo uproszczonymi opiniami – zasłyszanymi gdzieś w życiu?
I tu jestem na tak. Faktycznie, jest wiele odmian głupoty wynikającej z różnych zasłyszanych zabobonów albo mądrości wymyślonych zapewne przez idiotę.
I tak pod koniec zauważam drobny paradoks – ludzie, którzy łatwo posądzają innych o głupotę, często popisują się własną głupotą.
Nie rozumiejąc – oceniają, przeceniając własną mądrość i bezmyślnie wydają wyroki.
Nie wyobrażam sobie, że człowiek mądry może uznać za głupie jakieś zdanie, zjawisko, zachowanie, choćby na oko niedorzeczne – bez zrozumienia jego sensu.
Nawet głupota ma swoją logikę. Dopóki się nie wie wystarczająco dużo – nie można o niczym powiedzieć, że jest głupie – bo może być w tym ukryta mądrość – tylko jeszcze nie wiemy na czym ona polega.
Szkoda, że tak wielu ludzi przypisuje innym głupotę nie podejmując najmniejszego wysiłku, żeby ich zrozumieć!
Najwięcej pomówień o głupotę zawsze będzie w dyskusji między dwoma głupcami.
JAk mozna to wytłumaczyć głupiemu??
niektórych głupich się nie da zrozumieć, ponieważ żeby ich zrozumieć musiałbyś robić to co oni.
tłumaczenie głupiemu ze jest głupi jest głupie
Czytając powyższą definicję głupoty wnioskuję że miłość nieodwazjemniona, niszcząca to głupota w całej okazałości. TO zwyczajny brak chęci zrozumienia, ze ktoś nie chce nas kochać lub, że ktoś nas krzywdzi. Dlaczego tak bronię(-my) się aby to zrozumieć? Najgorsze jest to, że nawet powiedzenie sobie, że takie zachowanie jest głupie nie bardzo pomaga- karmi jedynie myślenie. Dlaczego będąc wyjątkową kobietą pozwalam się wodzić za nos? Głupota to czy tęsknota za miłością i silnym mężczyzną?
Brak zgody.
Tzw. miłość nieszczęśliwa to rodzaj nerwicy a nie głupoty.
To, że się karcisz za swoje nadzieje i uczucia niby byłoby oznaką jakiejś mądrości lub chociaż rozsądku – ale właśnie to jest element napędowy nerwicy. I dopóki walczysz to przegrywasz.
Czy głupotą byłoby walczyć z głupotą?…
Ryzykowna teza.
To ja może inaczej.. Za inteligencję uważam logiczne (oraz uwzględniające warunki otoczenia) podejście do problemu, gdzie rozwiązanie to mądrość. Tak więc ten kto opiera się tej tezie jest głupcem ponieważ jego przekonania to urojenia bez podstaw np. doświadczalnych (przyczynowo-skutkowych). Jeżeli nie da się sprawdzić eksperymentalnie jakiejś tematyki, każda próba powinna zostać poddana analizie. Podsumowując nikt nie jest idealny, ale poprzez sposób dążenia do tego przypuszczalnego stanu można ocenić człowieka.
No nie będę się zgadzał.
Co do zawierzenia logice – wypowiedziałem się w temacie „filozofia, logika i inne”. Tylu ludzi, którzy wierzą w swoją logikę – a nijak nie mogą dojść do zgody. Kto błądzi? Zawsze ten drugi!
Również znam wielu ludzi, którym logika jest dość obca a głupimi nie są.
Z urojeniami mam do czynienia głownie w przypadku ślepej wiary w swoją słuszność – i małą mi robi różnicę czy wynika z „logiki” czy z głupich przesądów. Tak samo nieznośna i szkodliwa.
„znam wielu ludzi, którym logika jest dość obca a głupimi nie są” to twoje zdanie. W swoich przemyśleniach opieram się na logice uwzględniającej otoczenie, owszem uogólniam a wyjątki doklejam na bieżąco (bo wczepienie ich do wzoru początkowego jest niemożliwe). Przeczytałem artykuł i nie rozumiem do czego dąży, czym chcesz się w takim razie posługiwać za wyznacznik? Podważasz wzór z dużym prawdopodobieństwem a ja się z tym nie zgodzę (bo to wzór a nie opinia większości nie oparta na czymś), zresztą pokazujesz też niezdecydowanie: „nie doprowadzi do żadnej prawdy absolutnej – ale do prawd bardzo praktycznych i owszem – byle nie popadać w poczucie pewności i lekceważenie dla niuansów” Moim zdaniem zgodność wolności i logiki i wszystko śmiga a przez gości unikających tego tworzą się problemy i świat wygląda jak wygląda.
Wystarczy wyjść od tego, że nie ma zgodności logiki w jakichkolwiek rozważaniach pozamatematycznych. (spróbuj mi przeprowadzić jakikolwiek dowód logiczny – a ja na 99 % będę w stanie go podważyć – chociażby w przypadkach granicznych)
Definiowanie wolności też wiele pozostawia do życzenia.
Jedyną pewność jaką można mieć to brak pewności (oprócz „cogito ergo sum”).
I to jest najlepsza podstawa do tego, żeby nie być głupim – po prostu zawsze mieć świadomość, że można się pomylić.
I niczego nie traktować na wiarę w swoją mądrość – a i nie nazywać niczego głupim co jest jedynie niezrozumiałe.
Owszem logika nie uwzględnia w sobie realnych problemów typu jadę do sklepu i uciekł mi tramwaj przez co stracę czas, ale myśląc logicznie jesteś w stanie to przewidzieć – uwarunkowania (czyli mieć świadomość że coś pójdzie nie tak). Tak więc jeżeli mówisz że znane ci „niegłupie osoby” olewają logikę no to owszem twoim okiem wszystko jest ok, ale oni mają poczucie ciągłego spóźnienia. Jak widzisz wyjątek od logiki jest logiczny, kwestia zrozumienia. Tak samo jak ty obalisz każdy wzór, tak ja opiszę wzorem to co skrytykujesz i koło się zamyka i tak sobie możemy całe życie wynajdywać problemy. Ale.. jeżeli zajmujesz się wynajdywaniem problemu w formie nie sprecyzowanej to nie może być to główne założenie oparte na odnośnikach tak więc dążysz do wolności i tu wchodzi druga sprawa uzupełniająca całość którą uwzględniłem. Jeśli chodzi o jej definicję to zależy do czego chcemy ją przypisać, jeśli do człowieka to trzeba uwzględnić jego naturę a więc oprzeć się na logice na wiedzy i tu z kolei dzieje się to co napisałem że te dwie rzeczy są niezbędne i się nakładają lub uzupełniają.
Mam wrażenie, że przyzwyczaiłeś się do przekonania, że mądrość to połączenie wiedzy i inteligencji.
To dwa przykłady:
1. Prosty człowiek, szewc, ojciec – bez żadnego wykształcenia, bez ogólnej wiedzy, bez umiejętności abstrakcyjnego myślenia. On wie tylko jak naprawić buty, jak sprawić radość najbliższym i jak postępować by nikogo nie krzywdzić. Na byle trudniejsze pytanie odpowie: nie wiem. Czy on jest głupi?
2. Doktor filozofii, z fakultetami historii, politologii i prawa. Na każdy temat potrafi snuć wywody i jest przekonany o ich prawdziwości. Do ludzi odnosi się z politowaniem i wyższością. Nie potrafi się porozumieć z najbliższymi i irytuje go, że nie rozumieją języka prawniczego i terminologii logiki. Irytuje go, że najbliżsi nie przyjmują jego prawd, bo są dla nich zbyt skomplikowane. Czy to jest człowiek mądry?
1. To jest normalny człowiek, ponieważ nikt nie zna się na wszystkim, nie wywołuje agresji (co już jest ogromną zaletą ponieważ to jest respektowanie wolności i logiki społecznej) a więc prawdopodobnie ma trzeźwe myśli na temat rzeczywistości (spraw bieżących poddanych czynnikom)
2 Wykształcenie biorąc na pod uwagę system w jakim funkcjonujemy jest dla mnie zwykłym papierem (zrezygnowałem z państwowej nauki w wieku 17 lat). Traktowanie ludzi z politowaniem już jest błędem, po następne jak już napisałem nikt nie posiada wiedzy na każdy temat (ewentualnie opinie, obserwacje) a jeśli denerwuje go to że innych nie interesuje jego pasja to znaczy że jednak ma problem z uwarunkowaniem co nie oznacza że jego znajomi też mogą mieć ten problem nie biorąc pod uwagę jakiś istotnych rzeczy (tu zależy od sprecyzowania przydatności szerzonych informacji dla poszczególnej jednostki)
3 Ja się spotkałem z ciekawszym zjawiskiem.. odszedłem ze szkoły i byłem powszechnie krytykowany.. jak to się mówi to zależy od punktu siedzenia (tzn. poglądu na przydatność szkoły w danym otoczeniu). Ale omijając ten aspekt jest jeszcze druga sprawa.. taka że ja robię to co lubię nikogo nie atakując w porównaniu do drugiej grupy.. czy widzisz logiczne powiązanie która grupa prawdopodobnie się myli w punkcie nr 1? Może nie przeżyłem tyle co ty ale jestem przekonany że też swoje poglądy gromadziłeś długo więc nie wiń mnie za jakieś niedociągnięcia (choć jak najbardziej możesz wskazywać). Swoją drogą zastanawia mnie na czym się opierasz bo na razie nie zauważyłem głównego punktu, tylko zbiór danych tematów. Kierujesz się porównywaniem, rozjaśnianiem definicji w danym temacie? (bo zauważyłem że straszny nacisk na to dajesz) Wiesz że to też jest poniekąd logiczne oparcie na wiedzy?
Głupota – która mnie dotyczy – jest niewybaczalna
Głupota – która kogoś dotyczy – to norma.
Definicja głupoty?
Brak samokrytyki.
Bądź pierwszy, gdy otworzymy