18.11.2009

Ambicja i Rywalizacja

RYWALIZACJA

Niedawno usłyszałem, że rywalizacja nie jest godna człowieka Wielkiego.

Pf!

Jak nie?!

A co uczyni człowieka Wielkim jeśli nie będzie miał potrzeby rywalizacji?

Potrzeba dokonywania rzeczy wielkich ot tak sobie – dla dobra ogólnego, dla zabicia czasu?

Co mogłoby skłonić człowieka do wysiłku gdyby nie miał potrzeby rywalizacji? Potrzeby podstawowe (głód, poczucie bezpieczeństwa, prokreacja) motywują do działania w bardzo wąskim zakresie. Potrzeby wyższe mają swoje źródło w rywalizacji.


Żeby się przejąć dobrem innych trzeba mieć poczucie swojej wyjątkowości (wyższości).

Nie będę się brał za reperowanie komuś samochodu jeśli nie mam przekonania, że zrobię to lepiej niż on.

Nie będę próbował walczyć z patologiami, jeśli nie będę przekonany, że moje rozwiązania są lepsze od innych.

Nie będę komuś poprawiał bytu jeśli nie będę miał przekonania, że mam lepsze ku temu warunki niż on sam.

Nie będę tworzył sztuki dla innych jeśli nie będę miał przekonania, że stworzę coś lepszego niż oni.

Itd.


Niech się ktoś upiera, że się da bez rywalizacji dojść do świadomości własnej wartości – będę się kłócił!

Czy ktoś się rodzi ze świadomością własnej wartości?

Ta świadomość przychodzi przez porównanie siebie z innymi. I gdyby nie rywalizować od samego początku – to po co zdobywać wiedzę, przedmioty, doświadczenie? Wystarczy się najeść, wyspać i pokopulować.


Gdyby taki Mozart nie miał żadnej potrzeby rywalizacji – to nawet by nie napisał żadnej nuty, tylko słuchał sobie muzyki w swojej wyobraźni (o ile by w ogóle zechciał się pasjonować muzyką). Ani Einstein by nie ogłosił teorii względności.
Właściwie świat stałby w miejscu – w najlepszym przypadku odtwarzając się z pokolenia na pokolenie – bez żadnego rozwoju.


Rywalizacja napędza ambicję, ambicja motywuje, a motywacja powoduje, że w ogóle coś się wydarza.


I po raz kolejny pojawia się kwestia wychowania i stereotypów. Motywacja jest uznawana powszechnie za coś dobrego. Ale ambicja już potrafi mieć zabarwienie negatywne. Bo ambitny to niekiedy znaczy bezwzględny.

Zdarza się.

Ale to nie są równoznaczne pojęcia.

Ambitny to ten, kto cały czas dąży do jak najwyższego poziomu w jakiejś dziedzinie. Artysta, lekarz, inżynier, naukowiec – byliby miernotami gdyby zabrakło ambicji.

Ambicja jest zawsze efektem rywalizacji. Na początku z najbliższymi (być lepszym niż kolega, brat), później z branżą (być tym lepszym w okręgu, kraju), a gdy już zabraknie równorzędnych rywali – to w porównaniu z samym sobą z minionego okresu…

To wszystko jest rywalizacją.


Wielkości człowieka nie ujmuje sama rywalizacja – tylko reakcja na jej efekty. Jeśli ktoś przegrywa rywalizację i się obraża na świat to jest mały i żałosny. Jeśli ktoś wygrywa rywalizację i obnosi się z tym do zrzygania to jest równie żałosny.


O Wielkości człowieka świadczy umiejętność godnego przegrywania i godnego wygrywania rywalizacji. Rywalizować trzeba, ale źle gdy z wyniku rywalizacji czyni się sens wszystkiego.
Wynik zawsze jest tymczasowy i może ulec zmianie w bliższym lub dalszym czasie.
I właśnie ten kto porzuca rywalizację jest człowiekiem małym, podłym i miernotą – niezależnie od wyników jakie do tej pory osiągnął.

Bo sensem jest sama rywalizacja a nie jej wynik.

temat związany – Oblicza Rywalizacji


ANEKS Dopisany po dość intensywnej wymianie opinii zaraz po ukazaniu się tematu.


Skorzystam niecnie z przykładu jaki sam się nadarzył. Przepraszam uczestników dyskusji za trochę przedmiotowe potraktowanie – ale aż się prosi.

Bo przekonuję się, że rywalizacja nie ma dobrej opinii. Pojawiły się głosy zdecydowanie niechętne rywalizacji i umiarkowanie sceptyczne. Przy jednym skromnym głosie akceptacji.

A chciałbym przypomnieć, że dyskusja też jest rywalizacją – o rację.

Oczywiście nie mam nic przeciwko rywalizacji o rację (pod warunkiem, że uczestnicy nie popadają zbyt mocno w emocje – bo traci się sens). Z takiej rywalizacji może wyłonić się prawda – czyli coś o co warto trochę się poszarpać.

P.S. Oczywiście sam też w tej rywalizacji uczestniczę. Z chęcią i nie bez emocji.

ANEKS II Dopisany po opracowaniu tematu: Motory Napędowe.

Ciekawość i Stan Walki – tworzą zupełnie osobną motywację do działania. Jednak można dopatrzyć się związków między skłonnością do rywalizacji a tamtymi dwoma motywacjami do działania.

Nie rozwijam żeby zbyt nie gmatwać.


Komentarze

Czytelnik_159 — 02:28 21-11-2009

Człowiek człowiekowi nierówny? Wręcz przeciwnie! Człowieka się nie rozpatruję w tej kategorii, każdy z nas to nieskończone piękno. Wynik który osiągamy rodzi się z potrzeby. Potrzeba rodzi się z czego? 1Miłości 2Ciekawości świata 3 Chęci dowartościowania się 4Potrzeby bezpieczeństwa
Potrzeba nie rodzi się z potrzeby rywalizacji bo coś takiego nie istnieje. Rywalizacja to twór sztuczny, a dosłownie strategia/sposób działania. Najbardziej pasuje mi do tej strategi chęć dowartościowania się.
Przede wszystkim takie podejście do świata rujnuje poczucie bezpieczeństwa, ponieważ całe życie jest postrzegane przez takiego człowieka jako pasmo porażek/zwycięstw i będzie on mierzył swą wartość przez pryzmat stosunku tych dwóch opcji rozwoju wydarzeń. Dziwnie to brzmi… nawet budzi smutek i współczucie. Jak ma się rozwijać miłość do bliżniego kiedy wiecznie się nie czujemy bezpiecznie? Jak ma się rozwijać ciekawość świata skoro motywem działania jest chęć bycia lepszym?

Czytajcie biblię!!! Radzę wam analizujcie swoje czyny i myśli przez pryzmat tego czy grzeszycie w danej chwili. Cały czas działajcie według przykazań bożych! Grzech budzi::: strach lęki nie pewnosc brak motywacji negatywne cierpienie tłumi::: uczucie miłości spokoju radości bezpieczeństwa szczęścia ciekawość świata energie ludzką pozytywne cierpienie wszystko to czego pragniecie!

Grzech to postawa lub działanie wbrew Bogu. Bóg to świat. Traktuj bliżniego swego jak siebie samego!

Czytelnik_160 — 00:28 24-01-2010

Zaraz, moment. Jeśli nie czytam Bibli, ksiązki napisanej przez ludzi o Bogu i nie staram się dostosować do Boga, tylko do własnych zdroworozsądkowych zasad postrzegania świata (zadziwiająco zbieżnych z przykazaniami, po prostu bez całej religijnej otoczki) to będę kimś gorszym? Tak między wierszami wywnioskowałem z tego „misyjnego” postu…

Czytelnik_06 — 10:24 26-10-2010

Tym razem obrona dzielności czyli wielkości szlachetnej. Znowu tomizm. Deja vu mam czy co? Jakbym Gilsona „Wprowadzenie do filozofii św. Tomasza z Akwinu” czytał. Rozdziały „Życie osobiste” i „Życie społeczne”. Chyba mam gdzieś na półce, jak znajdę podam odnośniki, bo Sikora dokładnie powtarza argumenty: „Wielkości człowieka nie ujmuje sama rywalizacja – tylko reakcja na jej efekty. Jeśli ktoś przegrywa rywalizację i się obraża na świat to jest mały i żałosny. Jeśli ktoś wygrywa rywalizację i obnosi się z tym do zrzygania to jest równie żałosny.
O Wielkości człowieka świadczy umiejętność godnego przegrywania i godnego wygrywania rywalizacji. Rywalizować trzeba, ale źle gdy z wyniku rywalizacji czyni się sens wszystkiego”.

Czytelnik_161 — 15:20 22-08-2011

patrząc z punktu widzenia osoby o nisko rozwiniętej świadomości tak to wygląda jak opisałeś, z moich obserwacji np.tzw.kujony szkolne to stosują już od urodzenia i ciągle się porównują i chcą być lepsi… jednak podłożem tych motywacji jest tzw.”mua” moje- po prostu egocentryzm !!! prawdziwa motywacja wyłania się z żądzy z pragnień które poparte planem realizacji zamieniają się w osiągnięcia!są ludzie którzy nie musieli rywalizować z innymi a osiągnęli wielomiliardowe fortuny , wciągając najbliższych we własne biznesy stosowali podejście win-win, ale to wyższa joga 🙂 ogólnie trudna do zrozumienia

Czytelnik_03 — 19:04 23-08-2011

Ajżesz!
Pasja, pragnienia, żądze – też w podłożu mają rywalizację. Nawet te pasje doskonalące są efektem porównań – w skrajnym przypadku nawet z samym sobą.
Ciężko mi sobie wyobrazić zaspokajanie potrzeb wyższych bez żadnego punktu odniesienia.
A już zdobywanie fortun jakoś nijak mnie nie przekonuje jako działanie pozbawione rywalizacji.
Bo po co komu fortuna jeśli nie do pokazania innym lub wydawania na coś na co innych nie stać?

Czytelnik_162 — 06:57 16-09-2011

Ciekawy wpis. Rywalizacja nie jest efektem ambicji. Chcę coś osiągnąć (zamierzony skutek) i konsekwentnie działam, by do niego dojść. Jednak po drodze są zawsze jacyś ludzie, jeśli mój cel może być dostępny tylko dla niewielu, to wtedy jest rywalizacja między potencjalnymi zwycięzcami. dy jest ona zgodna z zasadami przyjętymi dla gry i zasadami prawa naturalnego, moralnymi – wszystko gra, wygra akurat w tym czasie i miejscu najlepszy. Jeśli jest sprzeczna z regułami porządku międzyludzkiego – to chora rywalizacja. Twierdzenie, że napędza ona ambicję jest oczywiście fałszywe. Ambicja wpisana jest w każdego człowieka, bo ma on wolny wybór. Decyzje podejmuje ze względu na cele, gdy cele, decyzje i wynikające z nich działania nie szkodzą innym- to jest to wolność, nie bezprawie w odwrotnym przypadku. Rywalizacja to pewien środek na drodze właśnie. Jeśli kogoś ona napędza, to długo nie pociągnie psychicznie, albo się zdegraduje. Dla mnie najważniejsze jest, że chcę rozwijać zdolności, które mam. Ciało. umysł. duchowość,psychikę.
Sami sobie robimy często ograniczenia których nie ma. To prawda, obecne czasy to motłoch właśnie chorą rywalizacją napędzany, jak za przeproszeniem bydło, ale co poradzić, nie wszyscy są skłonni do konstruktywnego myślenia. Życie to walka, ale przede wszystkim z samym sobą, swoimi słabościami etc. A jak ktoś chce przenosić to na relacje z otoczeniem i robić rywalizację ze wszystkiego niemal,to co to za człowiek? To taki zwierzak, który nie wie kim jest.

Czytelnik_03 — 21:00 17-09-2011

Trochę zawęziłeś. Rywalizacja występuje nie tylko wtedy gdy cel jest dostępny dla niewielu.
Cel może być powszechnie dostępny (np. pieniądze) a jednak następuje to porównanie z wybranym otoczeniem (człowiek sam sobie wybiera grupę z którą się porównuje) i pojawia się ambicja żeby w tej grupie wypaść, jeśli nie najlepiej to przynajmniej powyżej średniej.

Nie bardzo się zgodzę z kwestią ambicji. I chora rywalizacja i zdrowa napędzają ambicję.
No a ambicja również może być chora. To już indywidualne przypadki. Jeśli ktoś ma ambicję dotrzeć do celu po trupach…
Wg mnie ambicja jest dobra dopóki nie zaciemnia myślenia i nie zapomina o przyzwoitości. Dopóki ambicja nie ma cech obsesji.

Czytelnik_12 — 15:53 08-02-2012

czyli jestem miernota, biegne na 100 m i zwalniam przy mecie ,zeby inni wygrali.

Czytelnik_03 — 17:52 08-02-2012

🙂
Pewnie nie – bo byś się tym nie chwalił.
Co innego zwolnić, a co innego udawać kulawego już przed startem.

Czytelnik_163 — 18:37 24-02-2012

popieram całkowicie

Czytelnik_164 — 09:46 23-05-2012

co za bzdury szok. Dla mnie chora rywalizacja to nieporozumienie, zamiast działać we współpracy lepiej rywalizowac, i bawic sie w moje lepsze, to chore psuje relacje powoduje wrogosc i niszczy co dobre w sercu. Kobiety zazdroszcza urody wdzieku facetów, tam gdzie jest zaiwsc nie ma przyjazni to sie zdarza w reodzinach nawet, tak miałam w rodzinie meza szwgierka taka była, powinna sie leczyc z kompleksów bo ja na na tym straciłam małzenstwo.

← Filozofijki
Zostaw swój ślad na ścianie →

Bądź pierwszy, gdy otworzymy

Ambicja i Rywalizacja | Filozofijki | Klub Gęba